Atak dronów na Polskę natychmiast uruchomił intensywną operację informacyjno-psychologiczną. Według analityków nie chodziło wyłącznie o komentarze w sieci, ale o dobrze zaplanowane działania mające na celu polaryzację opinii publicznej, wywołanie poczucia zagrożenia i podważenie zaufania do władz, wojska i sojuszników z NATO.
Raport Res Futura Data House pokazuje skalę dezinformacji nt. ataku rosyjskich dronów.
- Rosyjski atak dronów na Polskę uruchomił złożoną operację informacyjną, mającą na celu destabilizację społeczną i osłabienie zaufania do instytucji państwowych
- Raport Res Futura Data House wskazuje na wykorzystanie narracji podsycających chaos informacyjny i polaryzację opinii publicznej
- Media społecznościowe stały się głównym kanałem dezinformacji, umożliwiając szybkie szerzenie emocjonalnych przekazów i manipulację odbiorcami
Najczęściej powielana dezinformacja
Raport identyfikuje pięć osi narracyjnych, które dominowały w sieci:
- „Ukraina prowokuje Polskę i NATO” — twierdzenia, że Kijów celowo przepuszcza drony, aby wciągnąć sojusz w konflikt.
- „Rosja testuje Zachód” — interpretacja ataku jako próby przesunięcia granicy eskalacji i sprawdzenia reakcji obronnych.
- „Polski rząd jest nieudolny” — zarzuty braku przygotowania, chaotycznej komunikacji i PR-owego podejścia do zagrożeń.
- „Media manipulują” — oskarżenia o propagandę, nagłaśnianie incydentu, aby przykryć inne tematy.
- „NATO nas nie obroni” — budowanie obrazu Polski jako „mięsa armatniego” i „bufora Zachodu”.
Dezinformacja była multiplikowana przez anonimowe konta — z odwołaniami do rzezi wołyńskiej albo wydarzeń z 2022 r., kiedy w Przewodowie na Lubelszczyźnie spadła rakieta.
Jeden z portali w Świnoujściu wtóruje tej dezinformacji zamieszczając artykuł, w którym powołując się na
Ostrzeżenie od Janusza Korwin-Mikkego pisze:
„Janusz Korwin-Mikke nie owija w bawełnę i przypomina to, o czym wielu polityków i mediów woli milczeć: jak dotąd wszystkie rakiety i drony, które miały być rosyjskie, okazywały się… ukraińskie”.
Czytamy dalej:
„To nie jest drobny szczegół, to fakt, który powinien dać każdemu do myślenia. Bo jeśli wciąż słyszymy komunikaty o „rosyjskim ataku”, a w rzeczywistości okazuje się, że to sprzęt ukraiński, to rodzi się pytanie: kto i po co manipuluje opinią publiczną?”.
Final artykułu zamieszczonego w miejskim portalu znajdzie się w KRRiTV za sprawą posła Artura Łąckiego, który złożył zawiadomienie o rosyjską narrację i pełno fake newsów.

Nie pozwolę, by Polaków straszono „ukraińską prowokacją” i wmawiano, że rząd „wpycha nas w wojnę”.
Dezinformacja to broń – musimy ją rozbrajać!-pisze Artur Łącki.
ewyspiarz
Kolejna witryna oparta na WordPressie